Ekologiczne rolnictwo, dlaczego warto ?
0

A gdyby tak z innej beczki? – czyli nie wychodzić od definicji, nie krytykować metod, nie straszyć konsekwencjami pozostania przy konwencjonalnym modelu . Nie będę jednak pisał o reformie sądownictwa, a skupię się na ekologicznym rolnictwie, które tak prężnie rozwija się w Polsce od roku 1990.

Człowiek stosując zabiegi techniczne i chemiczne, od dawna stara się przyspieszyć procesy zachodzące w przyrodzie. Zwiększając przez to wydajność  w sektorze produkcji rolnej. Sukcesy jakie osiągnięto na tym polu: ekonomiczne (gł. Ilościowe), a także ułatwienia w zawodzie rolnika pozwoliły nam wdrapać się na piedestał, z którego nieco gorzej widać konsekwencje. Prowadzi to niestety do negatywnych konsekwencji w uprzemysłowieniu tej niezwykle cennej gałęzi naszej działalności jaką jest rolnictwo.

Mechanizacja i stosowanie na szeroką skalę określonych zabiegów agrotechnicznych, czyli

  • używanie dużych ilości środków ochrony roślin,
  • antybiotyków,
  • GMO,
  • nawozów mineralnych ,
  • oraz rozdzielenie obszarów chowu zwierząt od obszarów produkcji roślinnej,

przyczyniło się do wzrostu produkcji, ale jawi się również dzisiaj jako działanie tworzące barierę dla dalszego rozwoju gospodarki rolniczej. Współczesne rolnictwo wydaje się bardziej zależeć od praw ekonomicznych, kursów walut i spekulacji giełdowych, wysokości kredytów niż od praw natury.

Te negatywne skutki objawiają się również w jakości płodów rolnych. Wartość odżywcza w roślinach, mięsie czy nabiale nie do końca spełnia oczekiwania konsumenckie, winne temu są pozostałości po szkodliwych substancjach.

Te zmiany skłoniły rolników do inicjatywy zapoczątkowania nowego, choć szczerze mówiąc starego sposobu gospodarowania. Opiera się on na odejściu od monokultury i używania wyłącznie nawozów naturalnych( organicznych), stosowania prawidłowego płodozmianu jak również wykorzystywania nowych technologii m.in. preparatów mikrobiologicznych etc. Poprzez stosowanie takich metod w chowie zwierząt, uprawie roślin i gleby, zmniejszamy uciążliwość rolniczych działań człowieka na środowisko. Przyczyniamy się w ten sposób do wzrostu dobrostanu zwierząt, poprawy wartości odżywczej płodów rolnych, a gleba uprawiana w takiej kulturze nie jest podatna na degradację i utrzymuje wysoką, naturalną żyzność.

W celu równowagi paszowo nawozowej zrównoważono produkcję zwierzęcą z roślinną. Mechanizację z powodzeniem zastąpiono pracą ludzkich rąk,  przyczyniając się do zmniejszenia bezrobocia na wsi. Powstały w ten sposób model, działający w oparciu o ustawodawstwo oraz jednostki certyfikacyjne, nazwano rolnictwem ekologicznym.

Oczywiście z piedestału możemy krzyczeć, że obecność prionów w wołowinie i dioksyn w mięsie drobiowym (afery ostatnich lat) nie są związane z przemysłowymi metodami produkcji. Jednak nie zmieni to nieufności klientów do tak wytwarzanej żywności, ani nie zmniejszy naszego lęku o własne zdrowie.

Przeciętny polski rolnik stosuje kilkukrotnie mniej nawozów mineralnych i około 10 -krotnie mniej środków ochrony roślin, niż rolnik w Europie Zachodniej. Warunki te stanowią niezły punkt wyjścia do popularyzacji naturalnych metod wytwarzania żywności. Nawet jeśli gospodarstwo nie będzie posiadało certyfikatu ekologicznego, naturalne metody chowu i uprawy pozytywnie zaznaczą się po stronie oszczędności, a nie dodatkowego kosztu.

Jednak aby rolnictwo ekologiczne stało się rzeczywistą alternatywą w procesie integracji Polski z Unią Europejską, niezbędne jest nadanie mu odpowiedniego priorytetu w procesie negocjacji przed-akcesyjnych oraz regulacje prawne i wsparcie strukturalne (w tym stworzenie systemu kontroli). Pozwolą one na uporządkowanie rynku krajowego i otwarcie rynku unijnego na produkty polskiego rolnictwa ekologicznego.

Tak więc Przyjaciele Rolnicy róbmy swoje, a Politycy (mam nadzieję Przyjaciele) róbcie to co do Was należy (widzimy Was).

M.eM

0

TOP

X