Zjawisko masowego ginięcia pszczół stale na TOPIE !
0

Coraz częściej w fachowych czasopismach dla pszczelarzy, opracowaniach naukowych lub na stronach internetowych pojawiają się publikacje informujące o szerokiej skali zagrożeń, na które narażone mogą być pszczoły. Głównym powodem okazuje się być osłabiona odporność rodzin pszczelich, co w konsekwencji przyczynia się do infekcji całych kolonii. Nie od dziś wielu hodowców szuka remedium, które mogłoby skutecznie zwalczać choroby jednocześnie nie degradując środowiska, w którym jest stosowane. W związku z tym, opierając się na materiałach naukowych, własnej wiedzy oraz długoletnich doświadczeniach, prowadzonych u zaprzyjaźnionych pszczelarzy, postaram się opowiedzieć jak w naturalny sposób skutecznie chronić rodziny pszczele.

Każdy żywy organizm w przyrodzie posiada określoną tolerancję na czynniki zewnętrzne. W przypadku człowieka wymienić możemy wiele przyczyn, mogących obniżyć naszą odporność. Stres, niezbilansowana dieta czy też coraz powszechniejsza chemizacja przestrzeni negatywnie wpływają na układ odpornościowy żywych organizmów.

Dokładnie w taki sam sposób reaguje organizm pszczoły miodnej- najbardziej docenianego zapylacza obecnych czasów.

Jednymi z największych zagrożeń dla życia kolonii są choroby pszczół. Do najgroźniejszych z nich zaliczamy: warrozę, kisielicę (inaczej zgnilec europejski lub łagodny), zgnilca amerykańskiego lub złośliwego, nosemozę, chroniczny paraliż pszczół czy grzybicę wapienną. Do walki z wymienionymi chorobami wykorzystuje się głównie preparaty chemiczne, które niestety mogą wpływać niekorzystnie na jakość miodu. Z tego powodu pszczelarze stale szukają nowoczesnych rozwiązań, które pomogą wzmocnić odporność  zapylaczy oraz poprawić jakość pszczelich wyrobów.

Wśród szerokiej skali zagrożeń doszukiwać się można nie tylko przyczyn o podłożu naturalnym ale również skutków działalności ludzkiej. Jednym z tematów, o których w ostatnich latach zrobiło się naprawdę głośno, jest stosowanie pestycydów w rolnictwie. Do wymienionej grupy środków ochrony roślin zaliczamy preparaty działające bójczo na chwasty, szkodniki upraw czy choroby grzybowe. Należy podkreślić, że działanie ograniczające występowanie m.in. szkodników upraw, czyli każdego owada, który w mniemaniu rolnika jest zagrożeniem dla upraw, będzie także wpływało negatywnie na większość owadów pożytecznych. Niestety wielu ludzi nie jest świadomych, że wśród tych owadów znajdują się także pszczoły.

Zgodnie z rozporządzeniem ministra rolnictwa, z lipca 2018 roku, zezwala się na stosowanie pestycydów z grupy neonikotynoidów przy uprawie rzepaku ozimego w celu zwalczania szkodników. Spryskane nasiona zostają zaszczepione trucizną, która wraz ze wzrostem rośliny rozprowadza się po całym jej organizmie. W efekcie toksyna zawarta w pyłku kwiatowym lub nektarze przedostaje się do organizmu owada, paraliżując jego cały układ nerwowy i prowadząc tym samym do jego śmierci. Przyczyną podjęcia tak drastycznych środków jest „kryzysowa” sytuacja, spowodowana gwałtownym przyrostem liczby szkodników na polach. Niestety, bójcze działanie pestycydów zaszkodzić może nie tylko niepożądanym owadom zasiedlającym pola uprawne, ale także wszystkim pozostałym organizmom żyjącym w tym środowisku, w tym pszczołom. Rolnicy tłumaczą, że drastyczne sytuacje wymagają drastycznych środków a metody nie chemiczne nie przyniosły oczekiwanych rezultatów. W związku z tym rodzi się pytanie – czy decyzja podjęta przez ministra rolnictwa rzeczywiście była niezbędna?

Na tę sprawę można spojrzeć zarówno przez pryzmat ekologiczny jak i ekonomiczny, jednocześnie wyciągając wiele kontrastujących wniosków. Z jednej strony dopatrywać się można szkodliwej działalności na ekosystem, której skutki nie ograniczają się jedynie do opryskanego pestycydami pola. Z drugiej, brak ochrony roślin przed szkodnikami naraża rolnika na straty, które mogą mieć daleko idące konsekwencje gospodarcze. W takim wypadku należałoby spojrzeć na temat z nieco szerszej perspektywy i poszukać rozwiązania, które przyniesie zamierzony efekt, jednocześnie nie trując środowiska.

W tym momencie na pomoc przychodzą pożyteczne mikroorganizmy. Używane w pasiece probiotyki przyczyniają się do ogólnej poprawy zdrowotności, kondycji i żywotności rodzin pszczelich. Stosowanie ich przynosi nie tylko skutki lecznicze, ale również wzmacnia układ odpornościowy, zapobiega rozwijaniu się chorób i przeciwdziała innym, niepożądanym sytuacjom. Wykorzystywane w praktyce służą jako suplementy diety w poidełkach oraz jako środki do higienizacji, impregnacji i bioasekuracji uli. Dzięki probiotykom jesteśmy w stanie utrzymać balans pomiędzy działalnością ludzką a naturą, zachwiany w tym wypadku przez obecność pestycydów. Z całą pewnością mogę polecić probiotyki ApiFarma oraz ApiBioFarma do użytkowania we wszystkich pasiekach jako środki lecznicze oraz wspomagające zdrowy rozwój uli.

 

Marcelina Morelowska

0

TOP

X